Jung & Lecker, Dekant i Enoteka Polska

Dzisiaj kolejna część prezentacji Wine Barów biorących udział w Warsaw Wine Week organizowanym wspólnie z Winicjatywą  – część 4

Jung & Lecker

Przynajmniej nie pretendują do nazwy „wine bar” . Są restauracją i to o wysokiej renomie.

Karta win zawiera wina z własnego importu i niestety nie znalazłem ani jedngo wina na kieliszki. Szkoda. Ale za to ceny win są dosyć przystępne. Zaczynają się od 64 zł. To dobra cena za wina tej klasy. Mają m.in. wina z DOMDECHANT. Przymierzałem się do importu tych win już w latach 90tych, ale wydawały mi się wtedy zbyt drogie, na nasz rynek.

Warto byłoby odwiedzić tę restaurację w ramach Warsaw Wine Week, aby spróbować win rzadko spotykanych na naszym rynku.

Menu, także mnie nie wystraszyło. Uważam, że ceny są przyzwite, bo za cenę rzędu 17-30 zł otrzymujemy dosyć wyszukane potrawy. Lokal zmienił siedzibę i mieści się przy Krakowskim Przedmieściu 45.

Dekant

Dekant Wine Bar & Restaurant to koncept łączący ideę Wine Baru z restauracją w pełnym tego słowa znaczeniu. Jedna z najwybitniejszych kart win na świecie nagrodzona przez Wine Spectator, składająca się z niemalże trzystu butelek wina z całego świata oraz menu Executive Chef’a Adama Kowalczyka, to duet urzekający wszystkich miłośników wina i dobrej kuchni.

Niestety, to wine bar bez baru. Duża selekcja win, ale nie widzę miejsca gdzie możnaby sobie usiąść niezobowiazująco i wypić karafkę dobrego wina.

Mają super Kartę Win:

K a r t a W i n

W i n e l i s t

Pozostaję do Państwa dyspozycji wraz z

zespołem doświadczonych kelnerów.

Ciekawa lista, co? Natomiast Menu jest bogate, w przeciwieństwie do listy win.

Ceny sa bardzo przystępne, zupa dnia tylko 19 zł. (sic!). Restauracja z dużym zadęciem, gdzie wino jest dodatkiem do wyszukanej kuchni. Nie moje klimaty. Nie można wpaść bez zobowiązań.

Enoteka Polska

Niestety nie mają strony internetowej. Tylko fun page na Facebooku.

Nie znam karty win ani menu. Nic. Wizyta musi być całkiem w ciemno.

Z mojej ostatniej wizyty, kilka lat temu przy ul. Długiej, wspomnienia mam nie szczególnie miłe. Słaba obsługa, nic nie wiedziała o winach. Kelnerka, podobno od „wczoraj ” zatrudniona, nawet nie umiała otworzyć wina bez kruszenia korka. Ludzie przy stoliku obok byli oburzeni. To było jednak kilka lat temu. A, co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

 

Dodaj komentarz