Czy jesteśmy skazani na Dyskonty?

To pytanie nie jest pozbawione sensu, bo obserwując Winicjatywę i inne blogi winiarskie to najczęściej opisywane są wina z Biedronki i Lidla. Zapewne dlatego, że te sieci jako pierwsze zdecydowały się na poważniejszą współpracę z blogami. Zapraszają ich na prezentacje nowych ofert, oraz wysyłają wina do degustacji. Jakiś czas temu czytałem oceny win z oferty Makro. Teraz win z Makro już nie widuję. Widocznie Makro zrezygnowało z przesyłania win do degustacji blogerom, bo recenzje nie zawsze były korzystne.

Problem z blogami winiarskimi polega na tym, że pozytywne recenzje nie przekładają się na wzrost sprzedaży, natomiast recenzje negatywne mają negatywny wpływ na wizerunek firmy.

Bardzo rzadko zdarza mi się przeczytać dobrą recenzję o jakimś winie do 30 zł pochodzącym spoza dyskontów lub supermarketów. Nawet na Winicjatywie.

„Królują” tam wina ciekawe, ale raczej z przedziału 40 zł plus. Te tańsze pochodzą z dyskontów i super hiper marketów.

Dlatego wybrałem się na poszukiwanie win tanich w innych sklepach. Zacząłem od sklepów specjalistycznych, bo tam najszybciej powinienem znaleźć coś ciekawego.

Jestem dopiero na początku drogi i jeżeli macie jakieś sugestie odnośnie do miejsc, które warto odwiedzić proszę o kontakt.

Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika jednak, że ciężko będzie upolować coś ciekawego na rynku.

Gdybym był skazany na zakupy wina w Polsce w cenie do 30 zł właściwie nie mam co kupić. Jest kilka ciekawych win w dyskontach i nic więcej.

Musiałbym wejść na półkę od 30 zł wzwyż. A to przy częstych lub bardzo częstych zakupach duży wydatek. Ciekawy jestem gdzie ktoś, kto wypija 100-200 butelek rocznie wina, ma robić zakupy? Jeśli do tego jest fanem wina i chciałby ciągle próbować czegoś nowego? Wiem, wiem. Zakupy przez internet za granicą. Niestety nie wszyscy mogą z tego skorzystać, bo nie opłaca się kupować jednej, dwóch butelek. Czyli zakupy nie mogą być”spontaniczne”

Przeanalizowałem ofertę największej (chyba) sieci detalicznej w Niemczech Jacques Wein Depot .Tam wina do 7 Euro stanowią od 6% ( wina musujące) do 77% ( wina różowe) asortymentu. Poprzez 19% ( czerwone wina z Francji), 33% ( wina białe) i 35% (czerwone wina z Włoch). Na 112 win białych 44 są w cenie poniżej 7 euro, czyli 38%. Natomiast wśród win czerwonych na 168 win 39 jest w cenie poniżej 7 euro. Do tego wina różowe, musujące i inne. Razem win jest 329, z czego w cenie do 7 euro jest 110 win, czyli ponad 33% całej oferty sklepu.

Sklepów z tak skonstruowaną ofertą w Niemczech jest z pewnością zdecydowanie więcej.

Zazdroszczę Niemcom takiej możliwości wyboru. I do tego przy ich dochodach?

A kiedy ja wchodzę do sklepu z winami w Warszawie i  zapytam o wina do 30 zł, to na mnie patrzą jak na idiotę i odsyłają do dyskontów. Przecież to są „poważne” sklepy.

Więc zadaję kolejny raz pytanie: gdzie w Warszawie możemy udać się po dobre wino w cenie do 30 zł? Czy jesteśmy jednak skazani na dyskonty?

23 uwagi do wpisu “Czy jesteśmy skazani na Dyskonty?

  1. „obserwując Winicjatywę i inne blogi winiarskie to najczęściej opisywane są wina z Biedronki i Lidla”
    Takie stwierdzenie jest uparcie powtarzane w internecie a nie ma nic wspólnego z prawda. Blogerzy poświęcają zazwyczaj jakiejś nowej ofercie dyskontów jeden, dwa wpisy raz na kilka miesięcy. Takie poglądy głoszą ludzie, którzy po prostu blogów regularnie nie przeglądają, a wchodzą na nie tylko aby poczytać właśnie o winach z dyskontów.

    Odnośnie wspominanego niemieckiego sklepu to wiele razy robiliśmy w nim zakupy. Niestety prawda jest taka, że w najniższym przedziale cenowym pewne strzały to wina z Niemiec ewentualnie Austrii. Kilka kupionych butelek z innych krajów kosztujących około 7 eur przekonały nas, że to jakościowa loteria.

    1. Dziękuję za komentarz. Chodziło mi o wina do 30 zł. Jeżeli są jakieś ciekawe komentarze na blogach o winach do 30 zł kupionych w Polsce poza dyskontami i supermarketami, to bardzo proszę o podanie kilku linków. Chętnie się z nimi zapoznam. Od kilku miesięcy czytam prawie wszystko, co ukazuje się na blogach. O tym sklepie mam odmienne zdanie. Dużo bardzo dobrych win.Ja analizowałem tylko pod jednym kątem. Ich oferta jest dobra w wielu innych aspektach. np. Chile do 35 zł, itd. Pozdrawiam.

      1. Zgoda, do 30 zł trudno znaleźć wino w sklepie specjalistycznym (poza takimi wyjątkami jak np. winnice.eu). Wydaje się, że po prostu importerzy boją się lub cenowo nie są w stanie konkurować w tym segmencie). Odnośnie jeszcze Wein Depot to rzeczywiście jest tam dużo fajnych butelek ale tak od okolic 10 eur. Natomiast jak wspominaliśmy nawet tańsze pozycje z Niemiec są dobre i kilka razy je poleciliśmy.

  2. No to ja też podłączę się do dyskusji.

    Proszę mi wybaczyć, ale nie rozumiem celu tego wpisu.
    Najpierw zaznacza Pan: „Bardzo rzadko zdarza mi się przeczytać dobrą recenzję o jakimś winie do 30 zł pochodzącym spoza dyskontów lub supermarketów. Nawet na Winicjatywie.”
    Potem pisze dalej: „Gdybym był skazany na zakupy wina w Polsce w cenie do 30 zł właściwie nie mam co kupić. Jest kilka ciekawych win w dyskontach i nic więcej.”
    No to mamy tajemniczy krąg, najpierw poszły zarzuty, że blogosfera nie pisze o winach poniżej 30 zł i nie z dyskontów, a później stwierdza Pan, że ich tak naprawdę nie ma ich za dużo. Rozumiem, że było to zamierzone?

    Zastanawiam się też nad tym śmiałym stwierdzeniem: „Problem z blogami winiarskimi polega na tym, że pozytywne recenzje nie przekładają się na wzrost sprzedaży, natomiast recenzje negatywne mają negatywny wpływ na wizerunek firmy.”
    Czyj to jest problem?
    Jakie są na to badania?

    Basia

    1. Dziękuję za komentarz. Na początku chciałbym zaznaczyć, że moim celem nie było zarzucanie czegokolwiek blogosferze, tylko opis rzeczywistości. Po prostu nie mają o czym napisać, bo widocznie takich win na rynku nie ma. Celem tego wpisu było zadanie pytania: Czy jesteśmy skazani na dyskonty? Z tego, co napisałem wynika, że na szczęście(dla mnie) nie muszę kupować win w Polsce. Na zakupy wina do 30 zł jest „skazane” 90% społeczeństwa (ze względu na dochody). I ja staram się z tymi 90% utożsamiać. Dlatego występuje to „magiczne” 30 zł. Ale może być 25 zł, albo 32 zł. Znam wiele osób młodych, posiadających rodzinę, które zarabiają dużo powyżej średniej krajowej, a na zakup wina powyżej 30 zł po prostu ich nie stać.
      Wina, które piję przywożę z zagranicy raz otrzymuję od producentów. Poza tym kupuję tylko najciekawsze wina z Lidla czy Biedronki (z rekomendacji Winicjatywy albo według własnego wyboru). Z polecenia Winicjatywy dla skonfrontowania opinii. Nie jest tego dużo, bo mam zapasy wina na wiele tygodni. Jestem fanem win musujących i te wina piję dla przyjemności. Pozostałe bardziej z obowiązku.
      To jest problem importerów. Nie znam badań. To jest wynik mojego ponad 20 letniego doświadczenia z importem wina. To także był mój problem. Może należy zapytać Makro, dlaczego tego już nie praktykuje? Albo innych importerów. To jest temat na osobny wpis. Pozdrawiam

  3. Będzie niestety ponad 30 zł ale gorąco polecam Jacob’s Creek Shiraz Reserve 2013 które w Carrefour kosztuje 41 zł a w Makro jest chyba po 38 zł. W tej cenie to naprawdę rewelacyjne wino.
    Również Cotes du Rhone Plan de Dieu z Marks&Spencer czasami jest w promocji za ok 30 zł, jak się kupi 6 butelek to jest jeszcze 10% zniżki dodatkowo.

  4. Dlaczego w Polsce tak trudno o wino w cenie do 30zl? To proste. Nie trzeba głębszej analizy. Sklepy wielkopowierzchniowe kupują wina dla setek lub tysięcy sklepie. Który producent produkuje tyle wina? Ano producent „ilościowy”. Masówka. Ale dlaczego sklepy specjalistyczne nie posiadają szerokiego zakresu win po 30zl? 30zl to ok. 6.5 euro. Odliczmy akcyzę oraz koszty przywozu (sklepy specjalistyczne nie przywożą kilkudziesięciu tysięcy butelek) to ok. 1e. Mamy więc wino za 5.5e, które sklepu musiałyby sprzedawac nie tylko bez zysku ale i bez uwagi na koszty działalności (zus, najem, koncesja, marketing, opakowania, energia, etc…). Ile zostaje po podjęciu powyższego? 3.5e max. Proszę poszukać dobre wino w tej cenie, kupię każda ilość. Pozdrawiam.

    1. Dziękuję za komentarz. Ma Pan rację. Cena powinna oscylować maksymalnie wokół 3 euro. Ja bym chciał aby przelicznik był 1 euro=10 zł. Taki przelicznik stosują dyskonty. Sklepy specjalistyczne stosują przelicznik 1 euro=17-20 zł. Przy czym 1 euro to cena na eksport bez Vat, a cena w złotówkach zawiera już wszystkie podatki, łącznie z Vat i jest ceną „na półce”. 10 zł to jest bardzo niski przelicznik, ale maksymalny aby być konkurencyjnym w stosunku do sklepów zagranicznych. Jeżeli jest Pan zainteresowany jako importer, to nie ma żadnego problemu, aby znaleźć bardzo dobre wina w cenie do 3,0 euro. Pozdrawiam

  5. I co za te 3e chce Pan kupić? Austria odpada, Czechy także, Włochy? Za 3e to nie kupi Pan prostego Prosecco (zaznaczam dobrego i to w cenie netto). Chianti nie ma nic poniżej 5e godnego uwagę, classico za mniej niż 8e także nie znajdzie. Valpolicella czy Montalcino Montepulciano także to wydatki ponad magczne 3e. Nie będę wymieniał innych. Hiszpania? Bo chyba o Francji Pan nie myśli? Tam w markecie nie znajdzie Pan nic poniżej 3e. A więc Hiszpania? Ok. 2.5kkm w jedną stronę minimum. Przy tysiacu butelek daje koszt samej benzyny minimum 2.5 pln za butelkę. A liczy Pan autostrady czy winiety lub chocby koszt amortyzacji auta, które będzie robiło max 4 kursy rocznie? Minimum logistyczne firm z winem po 3e? Paleta. Sprowadzając dwie palety sklep ma się opierać na 20 itemach max? Nie bede polemizował ale czekam jednak na wskazanie tego wina za 3e, którego odnalezienie zwykłemu importerowi może zająć ładny kawałek życia…

  6. i żeby nie było – także jestem za przelicznikiem 1e = max 10 PLN ale twierdzenie, że taki przelicznik stosują markety (dla win typu „no name”) a sklepy specjalistyczne 17-20 PLN to wg mnie nadużycie. Przykład z brzegu – dobre Tre od Brancaia (cena ok. 13 e u producenta – do kupienia po ok. 80 PLN w Polsce). Pewnie – znam raczej Włochy niż Hiszpanię, ale wybieram wina, które lubię a nie te, które kosztują „max Y PLN”. Internet daje duże pole do popisu, więc znalezienie win, które kosztują 2 razy tyle ile u producenta nie jest problemem (przelicznik 1e = 6PLN).

    Interesuje mnie zmiana sytuacji w Polsce, ale to nie jest kwestia ceny na dzień dzisiejszy. Jak długo będziemy kupować wina „max 30 PLN” tak długo nie poznamy smaku win Europy. Za 30 PLN to można kupić wino dla siebie, przy jednym wymogu: będzie sprowadzone z zagranicy osobiście (w ramach podróży wakacyjnej czy służbowej). 30 PLN to na dzień dzisiejszy niecałe 7e. Za taką kwotę importer może sprowadzać dobre i bardzo dobre wina, ale one nie będą tańsze niż 60 PLN. A my będziemy się nadal zastanawiać „dlaczego sklepy specjalistyczne nie mają (dobrych!) win po 30 PLN…”.

  7. W dyskontach po 20-30 zł nie ma win „no name” tylko wina od dużych i znanych (dla mnie) producentów. Ja mógłbym wymienić wiele win, które są sprzedawane w takim przeliczniku lub wyższym, przez wielu importerów. Nie chcę tego robić publicznie, ale mogę Panu to udokumentować w trakcie spotkania. Nie wiem czy nie mylimy pojęć, bo co innego cena u producenta w sklepie czy na stronie internetowej, a co innego cena na eksport. Jeżeli jest Pan zainteresowany winami do 3 euro na eksport to służę pomocą. Mogą być wina z Francji, Austrii, Włoch, Hiszpanii, RPA, Niemiec, Portugalii. Ceny w Polsce powinny być podobne do tych za granicą i wtedy prywatny import nie ma sensu. Wino z Hiszpanii czy Włoch sprowadzamy za pomocą firmy spedycyjnej a nie jedziemy sami po paletę wina. Cena transportu 1 butelki nie powinna być wyższa niż 1,50 zł. Są wyspecjalizowane firmy spedycyjne, które oferują taką cenę transportu.
    Na tej stronie http://www.xtrawine.com/wine/Brancaia-Tre-2013/7150?referrer=winesearcher
    Brancaia Tre kosztuje 11,90 euro z Vatem. Cena sprzedaży w winnicy nie jest wyższa niż 4-5 euro.
    Tak samo tutaj http://www.tannico.it/toscana-rosso-igt-tre-2013-brancaia.html/?utm_source=winesearcherit201405-1&ep=true Pozdrawiam

  8. Jeśli mamy porównywać ceny exportowe z cenami detalicznymi w Polsce to na samym wstępie założenia a są błędne. BRANCAIA Tre dla klienta detalicznego w winnicy kosztuje ok. 13e. Prosty interes proponuje. Pan kupuję za 5e i odsprzedaje mi za 10e (przelicznik 1e = 9pln). Biorę cała paletę od ręki.

    1. To wino importuje Ambra. Nie znalazłem go na stronie Winezji. Ma Pan pecha. Nie da się kupić tego wina w winnicy na eksport. Cena powinna być taka sama jak w winnicy, ale widocznie Centrum Wina nie musi sprzedawać tego wina tak tanio. Centrum Wina jest jedną z droższych firm na naszym rynku. Pozdrawiam

      1. Panie Krzysztofie – pisząc wcześniejszy komentarz zdawałem sobie sprawę, że Brancaia ma dystrybutora w Polsce, który ma wyłączność. Wskazałem jedynie, że cena detaliczna tego wina to ok. 13e (dla klienta we Włoszech – klienta indywidualnego) i zakup tego wina w Polsce w cenie 80 zł to traktowanie klienta „fair”. Oczywiście – jest spora grupa importerów, która ustala marże na poziomie wyższym niż 1e = 10 PLN jednak sporo także podmiotów, które stosują stawki przyjazne klientom.

  9. To niestety nie jest takie proste, bo z pewnością Brancaia ma swojego importera w Polsce i on zapewne sprzedaje drożej. Sprawdzę możliwości i dam Panu znać. Pozdrawiam

  10. Niestety, ja jestem odmiennego zdania. Cena 80 zł jest zbyt wysoka. Powinna oscylować maksymalnie wokół 60 zł, a to jest spora różnica. Licząc do ceny sprzedaży we Włoszech, to jest drożej o około 40%. Z tym że marża w Centrum Wina jest wielopoziomowa i zdarzają się w ich sklepach upusty rzędu 20-30%.
    Ja pisząc o kursie 1 euro=10 zł miałem na myśli ceny eksportowe w winnicy, a nie ceny detaliczne we Włoszech czy Francji. Ceny we Włoszech są tak skalkulowane, aby nie konkurować z detalistami. Co innego we Francji. Tam ceny eksportowe są porównywalne z cenami w winnicy. To stanowi spore wyzwanie dla importerów. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz