Winny Przystanek – zawiedzione nadzieje

Ten lokal poleciła mi znajoma. Była bardzo zadowolona z wieczoru spędzonego z koleżanką. Dobre wina, niezłe przekąski i do tego korzystnie cenowo. Czego więcej wymagać od wine baru?

Bardzo chwaliła profesjonalną obsługę. Była zachwycona tym, jak Pan opowiadał jej o degustowanych winach.

Wobec tego wybrałem ten lokal jako jeden z pierwszych do odwiedzenia. Niestety nie wieczorem na wino, tylko w ciągu dnia, samochodem. Była godzina 14.30.

Miły Pan opowiedział mi o winach, które znajdują się na półkach. Ponieważ lokal mi się spodobał poprosiłem o przesłanie informacji na temat oferty.

 

Nasze  wino domu pochodzi z Navarry (białe: macabeo, czerwone: garnacha) i dostępne jest na kieliszki w cenie 8 złotych, oraz trzech pojemnościach karafek (odpowiednio: 1/4l – 16 zł, 1/2l – 24 zl; 1l – 39 zł). Dodatkowo otwieramy na kieliszki pozostałe wina z naszej oferty. W takim wypadku cena kieliszka uzależniona jest od ceny butelki. Do każdej butelki otwieranej na miejscu doliczamy korkowe w wysokości – 14 zł (zawsze). Jeżeli chodzi o przekąski do wina to w stałej ofercie posiadamy: jamon, chorizo, kilka gatunków sera, pieczywo z oliwą, kilka rodzajów oliwek, suszone pomidory, anchois oraz karczochy. Większość przekąsek pochodzi z naszego importu, a porcja każdej kosztuje 10 zł (oprócz chleba – 6 zł ). Oferujemy również 3 rodzaje zestawów przekąsek dla 2-3 osób w cenie 40-50 zł. Na ciepło serwujemy: empanadille (wypiekane w lokalnej piekarni według hiszpańskiej receptury, dostępne w sześciu smakach w tym jedna na słodko), tarty sezonowe , tortille ziemniaczane, oraz grzanki 4 ( 4rodzaje do wyboru).

Ponieważ w trakcie pierwszej wizyty nie zrobiłem zdjęcia lokalu postanowiłem ponownie go odwiedzić, aby zrobić zdjęcie i spróbować wina domowego.
Wczoraj wreszcie znalazłem trochę czasu i wczoraj około godziny 13.00 wybrałem się do nich.

Niestety ponowna wizyta zepsuła całkowicie wizerunek tego miejsca.

Po pierwsze fatalna obsługa. Po drugie kiepskie wino domowe.

Za kontuarem były dwie Panie. Kiedy weszliśmy był obsługiwany jeden klient. Po moim dzień dobry i pytaniu, czy lokal jest czynny, usłyszałem odpowiedź twierdzącą. Po chwili oczekiwania zapytałem, jakie wina są podawane jako wina domu? Usłyszałem odpowiedź, wina z Navarry Verdejo i Garnacha. Na moje zdziwienie, że mają Vedejo z Navarry, Pani odpowiedziała, że to Macabeo, ale to jest to samo co Verdejo. Wiedziałem, że Macabeo to Viura, ale żeby było to także Vedejo?

Przy czym, Pani, która odpowiadała na moje pytania, nie odrywała wzroku od swojego telefonu komórkowego. Nawet nie spojrzała w moją stronę. Po kolejnej dłuższej chwili zapytałem, czy mogłaby mi pokazać które to wino, bo znam trochę win z Navarry i zastanawiałem się, czy warto inwestować 16 zł w dwa kieliszki wina? Byłem już trochę zdegustowany fatalną obsługą i pomyślałem, czy jednak warto „inwestować” w degustację wina domowego? Ale, jeżeli już tutaj przyjechaliśmy, postanowiłem jednak spróbować tych win.

Pokazała mi jedna butelkę czerwonego wina, ale białego nie było. Ciągle z telefonem. Pani zaznaczyła, że wino jest rozlewane z bag in boxów. Ok. Nie widziałem w tym żadnego problemu. Nawet lepiej, bo nie będzie utlenione.

Zapytałem, czy to jest ich bezpośredni import. Pani potwierdziła. Jak na własny import to cena jest bardzo wysoka.

Niestety oba wina okazały się kiepskie. Bardzo wodniste. Porównałem je do dobrego wina domu w Wino & Friends i poczułem się bardzo zawiedziony. Spodziewałem się czegoś znacznie lepszego.

Nawet nie dopiliśmy wina do końca, bo nie czerpaliśmy z tego żadnej przyjemności. Szkoda, bo miejsce wydawało mi się fajne. Bardzo się zawiodłem. Pomyślałem, że jednak nie zawsze możemy sugerować  się opinią znajomych.

Wizyta u nich to wielka loteria. Raz spotkacie się z miłą i profesjonalną obsługą a  drugi raz z „katastrofą”. Natomiast wino domowe to także wielki niewypał. Wobec tego wybierajcie tylko wina z półki, bo korkowe 14 zł to dobra propozycja. Na półce znajduje się wiele win, w tym kilka Prosecco w cenie od 39 zł, czyli z korkowym 53 zł. To „robi się” interesujące. Widziałem na półce również „prawdziwe” Verdejo z Ruedy więc możecie spróbować.

Ja zdecydowanie wole położone niedaleko Wino & Friends.

 

2 uwagi do wpisu “Winny Przystanek – zawiedzione nadzieje

  1. „Wina domu” ludzie, a nie wina domowe. Może wreszcie by się tego nauczyć. Zwłaszcza gdy ma się pretenduje do oceniania innych…ech

    1. Dziękuję za komentarz.Tak, oczywiście, powinno być wina domu. Każdy podlega ocenie.Proszę przeczytać swój komentarz:”Zwłaszcza gdy ma się pretenduje do oceniania innych…ech”. Jak widać, każdy ma prawo do błędów, nawet oceniając innych. Ha, ha.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz