Gdzie po wino w Warszawie? La Cave ul. Wilcza 28 ✪✪✪✪✪

O sklepie La Cave i jego ekscentrycznym właścicielu słyszałem od wielu lat. Niestety dotychczas nie miałem okazji go odwiedzić. W zeszły piątek postanowiłem wreszcie zajrzeć do sklepu przy Wilczej 28.

Sklep zajmuje niewielki lokal  w przyziemiu i w ofercie ma ledwie kilkadziesiąt pozycji.

Na niewielkiej komodzie stało kilka otwartych butelek. Do degustacji. Dwa wina białe i trzy wina czerwone. Przywitał mnie właściciel Philippe de Givenchy. Już po kilku słowach przeszliśmy do degustacji wina. Na początek zostałem poczęstowany Cremant Celine & Laurent Tripoz z Burgundii.

W trakcie degustacji Philippe de Givenchy wyłożył mi swoją filozofię i opowiedział krótką historię powstania sklepu. Sklep działa już prawie 10 lat. A sprzedaje tylko te wina, które sam pije. Bez siarczynów albo z ich minimalną zawartością. Zapewnił mnie, że po jego winach nie ma żadnego problemu na „drugi dzień”, nawet jeżeli wypije się zbyt dużo wina.

Ten Cremant był fantastyczny. W nosie i ustach  owoce mango i maracuja, oraz mocne nuty maślane. Do tego dobra kwasowość i mocna struktura.

Potem spróbowałem dwa wina białe Domaine de la Sénéchalière La Bohème 2014 za 69 zł i Domaine de la Sénéchalière Nuitage 2014 za 89 zł.


Recenzję tych win możecie znaleźć na Winicjatywie w artykule Marcina Jagodzińskiego Givenchy, kolekcja 2016

Jedna ważna uwaga od Philippe. Wszystkie wina podaje do degustacji w temperaturze pokojowej. Nawet białe (oprócz musującego). Twierdzi, że są to niekorzystne warunki dla degustacji  i jeżeli wino białe smakuje w takiej temperaturze, to w odpowiedniej (niższej) będzie smakowało tym bardziej. Wyższa temperatura wpływa na bogatszy aromat i redukuje kwasowość. Jego wina faktycznie się obroniły.

Na Winicjatywie znalazłem aż 11 wpisów poświęconych jemu lub jego winom.

Po winach białych przeszliśmy do win czerwonych. Pierwszym czerwonym winem było Chateau La Haie 2010 z Bordeaux za 61 zł.

WP_20160721_13_47_49_Rich

To wino mnie szczególnie oczarowało. Mnie, który na co dzień pije (dla przyjemności) przede wszystkim wina białe i musujące. Dawno Bordeaux nie urzekło mnie tak swoją budową, głęboką ciemną barwą i dobrą strukturą. Pomimo że wino było otwarte od czterech dni, to utlenianie mu nie zaszkodziło. To wino nie „widziało” beczki. Bardzo niska wydajność z hektara 26 hl!! To wino musiałem kupić.

Potem  było  Vin de Causse Libre Expression de Cant’ Alauze 2014 za 68 zł z  lokalnych szczepów Duras i Braucol. Winnica położona w regionie Cordes-sur-Ciel Midi-Pireneje  niedaleko Albi. Miałem problem, żeby to miejsce rozszyfrować. Wino w innym stylu. Raczej skupione, nie tak bogate, skoncentrowane ze smukłymi taninami. Wino bardzo interesujące, wręcz intrygujące. Na pewno warte spróbowania.

Ostatnie próbowane wino to  Montadou de la Feilho AOC 2012  0.75 L za 85 zł.

I znowu wino w innym stylu. Potężne, skoncentrowane, oparte o Syrah. Także bardzo niska wydajność z hektara.

Wszystkie wina od Phileppe są stworzone przez artystów. Artystów winiarstwa. Wina o wydajności z hektara rzędu 25 hl są tańsze co najmniej o połowę od wielu Amarone, które oprócz wysokiego alkoholu i cukru resztkowego ( przy wydajności z hektara rzędu 60 hl) „tylko udają” koncentrację?

Dla mnie Philippe jest także „artystą wina”. Wszystkie wina z jego selekcji są wyjątkowe. Gdybym nie miał tylu możliwości picia znakomitych win w trakcie podróży do winnic lub na targach, na pewno kupowałbym często wina u Philippe. Są to jedyne wina (jak dotąd) w Warszawie, na które nie będzie mi żal wydać 60-100 zł. Bo są tego na pewno warte (chociaż mogłyby być tańsze o 20-30%, ale to jest butik, a otwieranie butelek kosztuje). I zamierzam wkrótce zakupić butelkę tego Cremant!

Żaden sklep nie ma tak unikalnej selekcji win Francuskich. Tylko organiczne i biodynamiczne. Ba, żaden importer. Nie znałem kompletnie tych winnic, a nawet i regionów, z których pochodzą niektóre wina, a to mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło. W każdej bez wyjątku ofercie w Warszawie znajdę kilka winnic, które znam od wielu lat i było tylko kwestią czasu kiedy inni importerzy poznają się na tych winach. Oczywiście mam jeszcze wiele do odkrycia. Świadczy o tym przykład Philippe de Givenchy, „artysty wina”.

Nie jest to sklep na miarę sukcesu komercyjnego, ponieważ nie ma win za 30-40 zł, ale jeśli chcecie przeżyć coś wyjątkowego pijąc wino, to wybierzcie się na zakupy do La Cave na Wilczą 28.

Na zdrowie!!

Moje rekomendacje: ✪ – unikać, ✪✪ – nie polecam ,✪✪✪ – polecam pod pewnymi warunkami, ✪✪✪✪ – polecam, ✪✪✪✪✪ – trzeba koniecznie odwiedzić

 

7 uwag do wpisu “Gdzie po wino w Warszawie? La Cave ul. Wilcza 28 ✪✪✪✪✪

  1. Sklep Philippa de Givenchy obok Win z Moraw to moje ulubione sklepy winiarskie.
    Mieszkając na prowincji mam dzięki tym sklepom dostęp do win naturalnych pijanych w najlepszych winotekach Paryża czy Berlina.

    A cremant państwa Tripozów… jest fantastyczny, uwielbiam go, zresztą uwielbiam ich wszystkie wina. Hahaha

    PS Jedna uwaga, wysoka temperatura niweluje odczucie kwasowości, niska uwydatnia.

    1. Dziękuję za komentarz. Tak. Chodziło mi o aromaty, a w rozpędzie dołożyłem i kwasowość. W sumie nie wiem, czy te warunki są dla wina mniej korzystne przy degustacji? Pozdrawiam.

  2. Jedna uwaga.
    Jeśli chodzi o wybór win konkretnie z regionu Bordeaux to najlepszym adresem w Warszawie a pewnie i Polsce jest Leclerc na Ursynowie. Największy wybór, najlepsze ceny. Nie byłem w La Cave ale jestem na 100% pewien że pan Filip nie ma aż takiego wyboru tego regionu.
    Pozdrawiam

      1. Do niedawna jeszcze nieźle Bordeaux wyglądało w Carrefour Reduta, teraz już polka jest mocno przebrana, ale wiem ze nadal jest choćby Château Latour Martillac blanc 2008 za 99pln.

Dodaj komentarz