O degustacji wina raz jeszcze

W ostatnią sobotę przeczytałem na Winefolly list czytelnika pod znamiennym tytułem Twój blog kosztował mnie tysiące dolarów! Ponieważ dowiedział się o Amarone z  tego blogu i popełnił błąd próbując go. Zamówił butelkę Amarone, które mu wybitnie smakowało. Potem chciał dokupić jeszcze kilka kartonów tego samego wina. Niestety nie było to takie proste (w skrócie)  i  stracił na poszukiwania tego  wina wiele tysięcy dolarów. W końcu napisał do Madeline Puckette i zadał jej kilka pytań. Czy to możliwe, aby to samo wino mogło smakować różnie w trakcie ponownej degustacji? Jeśli tak, to od czego zależy różnica w smaku tego samego wina podczas kilku różnych degustacji?

Madeline Puckette podała aż 11 elementów, które mogą mieć wpływ na różny odbiór wina w odstępie kilku miesięcy. (Wszystkie elementy znajdziecie w artykule).

Ten artykuł wywołał u mnie wspomnienie moich doświadczeń z degustacjami wina, ponieważ takie rozterki przeżywałem już wielokrotnie. Zwłaszcza na początku mojej przygody z winami, kiedy piłem wielokrotnie to samo wino w przeciągu wielu miesięcy. M.in. Bajoz Crianza z Toro, które raz smakowało mi wybitnie, a następnym razem było właściwie nijakie. Dopiero później odkryłem wiele czynników, które mogą powodować różny odbiór danego wina. Dlatego zawsze się zastanawiam, w jakim stopniu recenzje odpowiadają prawdzie. Kiedy degustuje się kilkadziesiąt win w ciągu jednego dnia, te oceny nie mogą być jednakowo „precyzyjne”. Tym, bardziej degustacje w ciemno, kiedy degustujemy po sobie wina o bardzo różnej charakterystyce. Często mi się zdarzało, że na otwartych degustacjach zachwycałem się jakimś winem, a potem kiedy otrzymałem próbkę i mogłem poświęcić więcej czasu na degustację, byłem kompletnie zawiedziony.

Innym razem byłem u producenta w Hiszpanii, którego wina się rewelacyjnie sprzedawały, a mnie żadne wino nie smakowało. Dzień wcześniej mieliśmy z właścicielem wyjątkowo udany wieczór. Ha, ha. Degustacja tych win nazajutrz była dla mnie koszmarem. Były tak taniczne dla mnie, że aż mnie wykręcało. Oczywiście wina, potem kiedy były już w Polsce, smakowały zarówno mnie, jak i naszym klientom, a taniny były wyjątkowo łagodne. Gdybym je wtedy próbował po raz pierwszy, na pewno bym ich nie sprowadził do Polski.

Przeczytajcie ten artykuł  na Winefolly, bo bardzo fajnie ujmuje ten problem. Chociaż dotyczy on jednego rodzaju wina, a  przy degustacji wielu rodzajów jest jeszcze jeden bardzo ważny czynnik, tzn. różna kwasowość, pH, lub cukier resztkowy. Kiedy degustujemy wina u producenta albo na otwartych degustacjach ważna jest kolejność degustowanych win. W degustacji w ciemno takiej możliwości nie mamy. Na pewno dużo zależy od ułożenia kolejności win. Dlatego zdania na temat danego wina mogą się znacznie różnić. I nie potrzeba na to wielu miesięcy. Wystarczy inna kolejność degustacji.

Na zdrowie!!

2 uwagi do wpisu “O degustacji wina raz jeszcze

  1. Ja jako amator, na szczęście pije i opisuje wina które sam kupiłem wiec silą rzeczy pisze o wrażeniach po wypiciu całej butelki, i to zwykle do jedzenia. Bardzo ważnym elementem który jest pomijany w tego typu dyskusjach jest to ze zawodowi krytycy (najczęściej) piszczą oceny z win które degustowali a nie pili całej butelki, czyli mieli w ustach jeden łyk wina ( potem wypluli) na jakieś większej degustacji kilku-kilkunastu-kilkudziesieciu win.
    W takiej sytuacji wino będzie zupełnie inaczej smakować a jego opinia śmiem twierdzić niepełna niż w przypadku gdy można bez pospiechu wypić cala butelkę do obiadu, śledzić jej ewolucje pod wpływem powietrza i napisać recenzje.

    Aha i jeszcze jedno, z własnego doświadczenia wiem również ze jest duza różnica w postrzeganiu drogiego wina gdy trzeba wydać z własnej kieszeni powiedzmy 100 czy kilkaset złotych a sytuacja kiedy jest się zaproszonym przez importera do degustacji drogich butelek 😉

    http://realdealswines.blogspot.com/

Dodaj komentarz