Château Dereszla Tokaji Aszú 5 puttonyos 2009 z Lidla

W Lidlu ostatnio królują wina z Węgier. Na Winicjatywie można znaleźć recenzje wszystkich win. Ja także zamieściłem wpis dotyczący tej oferty Lidla.

Dla mnie akurat ta oferta nie jest specjalnie ciekawa, ale ten wpis jest pochodną dyskusji jaka rozgorzała na forum Winicjatywy po jej wpisie, a dotyczy wina, które smakowało wielu blogerom najbardziej, czyli Dereszla Tokaji Aszu 5 puttonyos 2009.

Najpierw recenzja Winicjatywy:

Dereszla Tokaji Aszú 5 puttonyos 2009

5 puttonów za 59,90 zł – cena, której nie można się oprzeć? To taki dyskontowy lep na konsumenckie muchy. No więc Was zdziwię: ja tego wina nie polecam, albo też polecam je oszczędnie. Po pierwsze, nie więcej jak pół roku temu za zbliżoną cenę (69,90 zł) Lidl oferował z pewnością lepsze Aszú z winiarni Royal Tokaj, która w tym regionie gra w pierwszej lidze i jeszcze nigdy nie wypuściła pod swoim nazwiskiem kitu. Natomiast duża winiarnia Dereszla od dawna nie ma już wielkich sukcesów w produkcji Aszú, a jej najlepszym winem pozostaje taniutki, radosny Furmint Dry (lub Semi-dry – zob. wyżej). I to się wszystko tutaj potwierdza, bo dostajemy Aszú bez żadnej głębi, mało aromatyczne, z dominantą suchej dębowej beczki – daję słowo, jest mniej soczyste i owocowe niż powyższe Cuvée 2013 od Tokajicum. Krótko mówiąć – jeśli w najbliższych tygodniach musicie postawić na stole jakieś Aszú bez wydawania fortuny, Dereszla jest OK. Jeśli poszukujecie winiarskich emocji, oszczędzacie, by kupić nadzwyczajne wino – idźcie gdzie indziej. ♥♥♡

Po tej recenzji na Winicjatywie rozgorzała gorąca dyskusja o tym, jak to możliwe, że wino, które wygrało Złoty Medal  i uzyskało 97 pkt w najnowszym wydaniu Decanter World Wine Awards 2016 nie smakuje (tak jak na to zasługuje) red. Bońkowskiemu.

W sumie przez moment tej dyskusji nawet u red. Bońkowskiego została zasiana nuta niepewności.

Trudno mi wyobrazić sobie notę 97 pkt. dla wina, które piłem z Lidla. W tym roku byłem sędzią w tym konkursie (chociaż nie w tej konkretnej komisji, ale w komisji z Caroline Gilby innego dnia) – 97/100 to jest naprawdę bardzo wysoka ocena, ja taką dałem jednemu winu na 250 zdegustowanych. C. Gilby też nie należy do sędziów szastających punktami.
Ale oczywiście nie jest wykluczone, że to samo wino w kwietniu wypadło znacząco lepiej, a mnie się trafiła mniej ekscytująca butelka. Wyjaśnię tę sprawę z Decanterem i Dereszlą i zamieszczę dodatkowy komentarz.

Dlatego powstało pytanie, czy to możliwe, aby to było to samo wino?

No i okazało się, że to nie jest to samo wino!! Inne wino sprzedano do Lidla, a inne wysłano na konkurs Decantera.

W sumie dzięki dociekliwości czytelników Winicjatywy (zapewne blogerów) na jaw wyszła dosyć brzydka praktyka firmy Dereszla. Dlaczego brzydka? Bo nie informują na swojej stronie, że mają drugą i trzecią etykietę. Ogólnie rzecz biorąc ich strona jest nie aktualna.

Zdobycie tej informacji dla normalnego „winopijcy” było prawie niemożliwe. Dopiero wyjaśnienia producenta pozwoliły na jednoznaczną diagnozę.

Wielkie brawa dla Wojtka Bońkowskiego i dociekliwych blogerów!!

Na zdrowie!!

Dodaj komentarz