Biedronka-Trunki na wyjątkowe okazje

Na Winicjatywie wybuchła niedawno dyskusja na temat polityki dystrybucyjnej Biedronki. Odbyło się to na kanwie recenzji najnowszej oferty Trunki na wyjątkowe okazje. Ja także zakupiłem kilka win z tej kolekcji. Duca di Saragnano Toscana Rosso 2015, Granbeau Cabernet Syrah Grande Reserve 2015 oraz Gomera Salice Salentino Riserva 2012 już prezentowałem. Ostatnio dokupiłem jeszcze Alsace Riesling Pfaff 2015 (recenzja jutro).

Zażartą dyskusję wywołały rabaty, jakie Biedronka stosuje na niektóre wina. Bez jakiejś przemyślanej strategii, pozostawiając to (chyba) kierownikom sklepów. W związku z tym są miejsca, gdzie można kupić np. wino Vallado nawet już za 10 zł. A gzie indziej nie ma go nawet w „regularnej” cenie 29,99 zł.

U Mielżyńskiego rocznik 2014 kosztuje 49,80 zł. Gdyby kosztowało nawet 100 zł to i tak znalazłoby tam kupca.

Za taką politykę oberwało się Biedronce od Winicjatywy, a przecież wino to dla Biedronki margines jej działalności. Wiemy, jaki jest rynek wina w Polsce. Mały.  Jest daleko w tyle za piwem i wódką. Dlatego nie powinniśmy przykładać tak wielkiej miary do  jej polityki, bo to jest dla niej mało istotny element biznesowy. Jeżeli coś takiego się dzieje, to oznacza, że sama Biedronka nie przykłada do tego wielkiej wagi. Dlaczego my mielibyśmy się tym przejmować bardziej niż ona sama?

Kolejnym punktem zapalnym był problem Winnych Outletów w Biedronkach, których prawie nikt nie widział na oczy. To ich jakaś nowa koncepcja. Dla nas to jest znakomita informacja: Vallado za 10 zł!! Pytanie tylko gdzie? Na pewno nie w Warszawie.

Ja reprezentuję głównie kupujących i zaakceptuję nawet cenę 5 zł na Vallado Tinto Douro. A co tam? Niech stracę!

Dyskonty spędzały mi sen z powiek przez wiele lat, ale uważam je za przyczynek do obniżenia cen wina na naszym rynku. To jest głównie ich zasługą, że możemy dzisiaj kupić dobre wino poniżej 20 zł. Jeżeli Biedronka sprzedaje wino Vallado za 10 zł, to ja uważam to za wyjątkową okazję i każdy, kto trafi na taką ofertę, powinien kupić tego wina jak najwięcej. Chociaż ja i tak wolę ciągle próbować nowych win. To na pewno nie zaszkodzi wizerunkowi producenta, co najwyżej wizerunkowi Mielżyńskiego, ale on ma się dobrze. Ci, co znają tego producenta wiedzą, że to jest sytuacja wyjątkowa. Dla tych, którzy go nie znają to i tak nie kupią, bo skąd mieliby wiedzieć, że to mega okazja?

Na zdrowie!!

 

8 uwag do wpisu “Biedronka-Trunki na wyjątkowe okazje

  1. W Polsce, podobnie jak w większości krajów na świecie, jest zabroniona sprzedaż produktów poniżej kosztów ich zakupów- tak zwany dumping cenowy. Nasuwa się wiec pytanie; czy dyskonty jak Lidl i Biedronka nie łamią prawa oferując wina po absurdalnie niskich cenach? Jeśli nie, to znaczy, że kupują je za centy, a więc wcześniej narzucają na nie kosmiczne marże. Jako osoba związane z branżą, doskonale Pan wie, że wino- pomimo być produktem żywnościowym- nie ma oznaczonego terminu do spożycia. Też bym chciał kupować, nie tylko wina ale i pozostałe potrzebne mi produkty, jak najtaniej, ale chciałbym, żeby w związku z niską ceną sprzedaży, nie było łamane prawo.

  2. Na wyprzedaży na pewno można sprzedawać wina poniżej ceny zakupu. Zarzut o absurdalnych marżach jest chybiony, bo Vallado w Biedronce kosztuje 29,99 zł, a u Mielżyńskiego 50 zł. To kto tutaj ewentualnie ma kosmiczne marże? Nawet Mielżyński nie ma kosmicznych marż. Zresztą co to znaczy kosmiczna marża? 100, 150, 200%? Polski standard to 150%. W dyskontach nie przekracza 40-50%. Pozdrawiam

  3. Znowu wracamy do punktu wyjścia; nie można mówić o marżach, nie znając dokładnych cen ich zakupu u producenta- zarówno przez Mielżyńskiego jak i Biedronkę. Chyba, że ktoś wierzy, iż obydwaj dostali tą samą cenę od winiarza.

  4. Właśnie chodzi o to, że ja znam ceny zakupu wielu importerów. Nie dlatego, że mi je dali, lecz importują wina których oferty mam od wielu lat. Mówienie o wysokich marżach dyskontów jest całkiem chybione. Ceny wyjściowe na kilka win, których mam cenniki (z tego roku) są takie, że bez rabatu za skalę zamówienia, cena zakupu jest równa cenie sprzedaży. Czyli efektywną marżą dyskontu jest skala rabatu. Czy rabat wynosi 20,30% czy jeszcze więcej jest tajemnicą handlową. Inni importerzy, także mogą otrzymywać rabaty i wtedy narzuty są jeszcze większe. Pisałem już kilkukrotnie, że Mielżyński nie ma najwyższych marż. Ma uznanych producentów, których wina są po prostu droższe. Natomiast jeśli chodzi o Vallado to on powinien dostać nawet niższą cenę niż Biedronka, jako rekompensatę za to, że producent sprzedał jej „jego” wino.

  5. Jakiś czas temu poznałem cennik hurtowy od pewnej polki, która robi wina na Południu Francji i przeżyłem wielki szok, kiedy potem zobaczyłem ich wino w Biedronce po kilkanaście złotych, podczas kiedy najtańsze wino w cenniku kosztowało znacznie powyżej 3 euro, czyli mniej więcej tyle po ile sprzedawała je Biedronka. W odpowiedzi usłyszałem, że dyskont zakupił jednorazowo 20 000, więc mogli odpowiednio nisko zejść z ceny. Inny importer, który współpracował z nimi od lat, nigdy nie otrzymał podobnego rabatu, ponieważ jest w stanie rocznie kupić zakupić jedynie 3-4 palety.

  6. Jeszcze wracając do Vallado, to być może producent zaproponował mu rabat w ramach rekompensaty, ale przecież dopiero po fakcie, co znaczy, że wcześniej kupił wino znacznie drożej.

Dodaj komentarz