Dobry rocznik-co to znaczy?

Dobry rok, dobry rocznik, dobre wino, czy te terminy są równoznaczne? I co dokładnie oznacza pojęcie „dobry rocznik”?

Dockner GV Ried Lusthausberg 2016 Kremstal DAC w cenie 65 zł!! Falstaff 92 pkt

 

W mojej długiej karierze subiekta zdarzyło mi się kilkoro klientów, którzy nie kupili jakiegoś wina ze względu na „nie ten rocznik”.

Natomiast takich, którzy zwracali uwagę na konkretny rocznik, było nieco więcej.

Im wyższa świadomość wina, tym częstsze pytanie o rocznik. Ponieważ to znaczy coś całkiem przeciwnego do ogólnego wyobrażenia o tym, co oznacza dobry rocznik postanowiłem, przybliżyć ten temat.

Ta „przypadłość” dotyka najbardziej oczytanych miłośników wina. Nazywam to przypadłością, bo wynika w głównej mierze z niezrozumienia zagadnienia.

Otóż dobry rocznik nie oznacza „dobrego” wina w tradycyjnym sposobie pojmowania, czyli „smacznego, nadającego się picia”. Najczęściej jest odwrotnie. Oznacza trudne wino nadające się do picia po wielu latach starzenia w butelce. Dlatego kupując takie wino, musimy mieć świadomość, że możemy wypić je dopiero za 10-15, a nawet 20-30 lat.

To samo dotyczy win z najwyższymi ocenami Decantera, Wine Spectartora, Penina czy Gambero Rosso. Nawet Wine Advocate czy Roberta Parkera Jr. (tak go umownie nazwijmy). To nie są wina dla „normalnych” konsumentów. One raczej wyznaczają trendy dla „zawodowców”.

Często usłyszałem od klientów, że „pili wino z oceną 95 pkt i im nie smakowało”. Dokładnie tak miało być, bo to nie są wina smaczne. Kolega Winny zamieścił kilka wpisów na temat oceny wina i wniosek jest dla mnie oczywisty. Trzeba być bardzo ostrożnym z kupowaniem win z notami powyżej 90 pkt. To nie są wina łatwe. Im wyższa nota tym wino bardziej długowieczne, czyli nada się do picia za wiele, wiele lat.

Nada się do picia, ma tutaj znaczenie umowne, chodzi o dojrzałość wina, odpowiednią kwasowość i poziom tanin.

W mojej ofercie znalazło się najlepsze czerwone wino włoskie według Gambero Rosso na rok 2017 Chiaromonte Gioia del Colle Primitivo MURO Sant’ Angelo Barbatto 2013, które jest najlepszym przykładem takiego wina. Należy je dzisiaj kupić i wypić za 5-10 lat. To nie jest wino, które będzie „lepsze” od Primitivo, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. To nie jest wino dla każdego. Kupując takie wino, trzeba mieć świadomość, że to jest coś specjalnego, wyjątkowego i jako takie zasługuje na to, aby poczekać z jego konsumpcją kilka lat. Otwierając je dzisiaj, marnujemy pracę winiarza i swoje pieniądze.

Kiedy w roku 2001 chcąc ugościć w moim domu producenta z Toro otworzyłem Chateau Margaux 1989 jako coś „specjalnego” po bardzo „smacznej” Reservie byliśmy zawiedzeni tym winem. Zamiast wielkiego święta był wielki zawód. Dopiero po jakimś czasie przeczytałem recenzję tego rocznika w magazynie Wine Spectator gdzie polecano je do picia pomiędzy rokiem 2009-2089. Tym samym wypicie tego wina przed wcześnie spowodowało wielki zawód. Piłem to wino jeszcze wielokrotnie w przeciągu ostatnich 15 lat. I w miarę ubywania butelek wino było coraz lepsze. Nie doczekało do 2020 a co dopiero do 2040.

Natomiast znakomicie piło się już wtedy rocznik 1992, który według ekspertów nie nadawał się do długiego leżakowania i otrzymał dużo niższe oceny. Na żadnej aukcji nie spotkamy tego rocznika, bo nie nadawał się na inwestycję. Jego cena była niższa o połowę od rocznika 1989.

Dlatego kupując wino na specjalne okazje, pamiętajmy o tym, aby kupić je kilka-kilkanaście lat wcześniej, albo kupujmy już dojrzałe roczniki (10-20 letnie). Dotyczy to „najlepszych” roczników Barolo, Barbaresco, Brunello di Montalcino, Vintage Porto, Rioja, Ribera del Duero, oczywiście Bordeaux i jeszcze zapewne wielu, wielu innych win.

Chiaromonte Primitivo 2015 !! Tylko w Klubie DDW

Na zdrowie!!

 

 

4 uwagi do wpisu “Dobry rocznik-co to znaczy?

  1. Bardzo dobry wpis, z którym zgadzam się w 90%. Te pozostałę 10% to nie tyle się nie zgadzam co uważam że należy je doprecyzować.
    – „Często usłyszałem od klientów, że „pili wino z oceną 95 pkt i im nie smakowało”. Dokładnie tak miało być, bo to nie są wina smaczne. ”
    pytanie kto oceni łdane wino na 95pkt ?? bo to ma kapitalne znaczenie, niektórzy zawodowi oceniacze mają u mnie tak niską wiarygodnosc że w ogóle nei biorę ich ocen pod uwagę, moze wtym przypadku ocena 95 pkt była mocno naciągana? a moze było tak, że dane wino po prostu było winem, które nie smakuje danej osobie i nie ma tutaj znaczenia czy wino było ocenione na 85 czy 95pkt. na przykład ja nie przepadam za Chianti i wyobrażam sobei, że Chianti ocenione na 95pkt przez krytyka, który kocha Chianti jak np. Bońkowski dla mnie by było „tylko dobrym” winem a nie wybitnym co nie znaczy, że na tle apelacji Chianti to wino rzeczywiscie może być wybitne.
    Inną kwestią jest to co napisałeś, czy wino wybitne może być niesmaczne kiedy jest młode. Ten punkt warto doprecyzować. Przedstawie tutaj opinie Roberta Parkera pod którą podpisuję się obiema rękami:
    „niezdrową spóścizną po europejskich autorach piszących o winie jest przeświadczenie, że wino musi być niesmaczne w młodosci, aby w wieku dojrzałym mogło stać się winem wybitnym. Z mojego doświadczenia wynika, że jest dokładnie odwrotnie – wina kwasne, ściagajace, pozbawione nuty owocowej oraz jakiegokolwiek uroku w młodości z wiekiem stają sie gorsze i jeszcze mniej nadają sie do picia. Kiedy to już ustaliliśmy, mozemy powiedzieć , że nowe roczniki są często nieukształtowane i potrzebują od dziesieciu do dwaunastu lat leżakowania w piwnicy ( w przypadku najlepszych kalifornijskich cabernetów, klasyfikowanych Bordeaux, win z Doliny Rodanu czy Piemontu), ale wina te zawsze powinny smakowac tak, aby nawet niedoświadczony degustator mógł powiedzieć, że zostały zrobione z bardzo dojrzałych owoców. Jeżeli wino w młodym wieku nie legitymuje się dojrzałą i bogatą nutą owocową, to z wiekiem nie rozwinie żadnych niuansów” Koniec cytatu.
    Ja to rozumiem tak, że wina z najlepszych roczników to są wina o wysokiej koncentracji, duzej ilosci tanin ( w winach czerwonych), które stwarzają niezbedne warunki do wytworzania złożoności, niuansów i co za tym idzie wielowarstwowego smaku ale na to potrzeba lat, żeby to się „przegryzło i zintegrowało”. Czyli otwierajac zbyt wcześnie wino z takiego rocznika jak na przykałd 2009 Bordeaux, pijemy wino, które smakuje juz teraz bardzo dobrze ale po prostu marnujemy jego potencjał bo ono w przyszłosci bedzie jeszcze wyraźnie lepsze. Pisałem o tym u siebie na blogu, gdy pisałem ogóle uwagi o wybitnym roczniku 2009 w Bordeaux przy okazji wina Chateau La Prade 2009. Dotyczy sie to również generalnie wybitnych roczników w innych regionach winiarskich.
    A zatem nalezy doprecyzować, że otwierajac zbyt wcześnie takie bardzo wysoko oceniane wino, zakładajac, że jego ocena jest prawidłowa ( przez profesjonalnego krytyka) to pijemy wino, które będzie dobre lub nawet bardzo dobre ale marnujemy jego potencjał stania się winem dużo lepszym w przyszłości a dodatkowo w perspektywie wysokiej oceny wystawionej przez krytyka mozemy czuć się rozczarowani jak na przykąłdzie Margaux 1989.
    Wino DOJRZAŁE z wybitnego rocznika powinno być WYRAŹNIE lepsze niz wino ze słabego rocznika, które przeznaczone jest do szybkiego wypicia ( z powodu słabszej nuty owocowej, słabszej tniny, słabszej koncentracji). Gdyby tak nie było to ocenianie roczników na zasadzie słaby – wybitny nie miałoby sensu.
    Oczywiscie zupełnie inaczej jest z winami tanimi czyli takimi do max 40zł, te wina nie są produkowane do tego aby się doskonalić z biegiem czasu i od trzymana ich kilka lat wcale lepsze nei będą Tutaj rocznik nie ma zupełnei znaczenia.

    1. Dzięki Marku za ten komentarz. Oczywiście mój wpis był pewnym uproszczeniem i zważywszy na to, kto przede wszystkim czyta mój blog, jest adresowane do odbiorcy, który kupuje wina głównie w dyskontach. Dlatego użyłem słowa „smaczny”. Wobec tego było pewnym ostrzeżeniem, ale i wskazówką do tego, aby pochopnie nie wyciągać wniosków. Poza tym im lepszy rocznik tym trudniejsze wino, bo ma większą koncentrację, większą kwasowość i więcej tanin, czyli na początku będzie mniej smakowało (w potocznym tego słowa znaczeniu). Zdarzały mi się wina „niepijalne” np. z Burgenlandu Oxhoft od Paula Braunsteina z Purbach, które miały tak mocne taniny, że nie dało się tego pić, ale po kolejnych 5-6 latach były genialne. Barbaresco ocenione na 93 pkt przez Wine Spectator poszło do zlewu, chociaż mogłem poczekać z 10 dni, aż się sporo utleni. Byłem wtedy jeszcze zbyt mało doświadczony. Chinon ocenione na 92 pkt przez Wine Spectator sprzedawało się dopiero po wielkiej przecenie i czterech latach od zakupu. Saint Chinian ocenione przez Decanter na 95 pkt na początku też było trudnym winem. Itd. itd. Przykłady mógłbym mnożyć. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz